Rozkwit i dominacja sieci tramwajowej w Gliwicach
Gliwice, podobnie jak inne górnośląskie miasta, przez dekady stanowiły kolebkę komunikacji tramwajowej, która jeszcze w pierwszej połowie XX wieku tworzyła gęstą sieć połączeń. Pierwsze elektryczne tramwaje na terenie dzisiejszego miasta ruszyły na początku lat 90. XIX wieku. System rozwijał się dynamicznie, stając się kręgosłupem publicznego transportu dla szybko industrializujących się dzielnic.
W szczytowym okresie, między latami 30. a 70. XX wieku, linie tramwajowe sięgały nawet tych części Gliwic, które dziś są obsługiwane wyłącznie przez autobusy. Trasy projektowano z myślą o dowożeniu robotników do hut, kopalń i zakładów chemicznych. Powstawały odgałęzienia w stronę Łabęd, Wójtowej Wsi czy Szobiszowic, a także połączenia z sąsiednimi miastami – Zabrzem, Rudą Śląską i Bytomiem.
- Tramwaj do Łabęd (linia 1 i 4): Trasa prowadząca do dzielnicy Łabędy, niegdyś obsługująca nie tylko pasażerów, ale i pracowników Zakładów Mechanicznych. Likwidacja – koniec lat 70. XX wieku.
- Linia do Ligoty Zabrskiej: Krótkie odgałęzienie od głównego szlaku, łączące peryferia z centrum. Zniknęło wraz z modernizacją układu drogowego w latach 60.
- Trasa do Politechniki Śląskiej: Jeszcze przed erą autobusów to właśnie tramwaj dowoził studentów w rejon dzisiejszego kampusu (pętla przy ul. Kujawskiej).
Co ciekawe, w latach 50. planowano nawet poprowadzenie linii do Sośnicy i Ostropy – dzielnic, które do dziś czekają na powrót szynowego transportu. Plany te zarzucono na rzecz tańszego w utrzymaniu taboru autobusowego.
Likwidacje, które zmieniły układ miasta
Proces kasowania gliwickich linii tramwajowych rozpoczął się na dobre w latach 60. i 70. XX wieku. Decyzje o likwidacji podyktowane były trzema czynnikami: rosnącą motoryzacją, kosztami utrzymania infrastruktury oraz polityką państwową preferującą rozwój transportu autobusowego. W Gliwicach tramwaje zaczęły znikać w tempie szybszym niż w ościennych miastach.
Najbardziej bolesną dla mieszkańców była likwidacja linii nr 1, która przez dziesiątki lat łączyła centrum z dworcem PKP w Gliwicach, a następnie biegła w kierunku Zabrza. Jej śladem pozostała jedynie pętla przy ul. Bohaterów Getta Warszawskiego (obecnie parking). W 1979 roku zamknięto również linię nr 6, która obsługiwała północne rejony miasta – w tym dzielnicę Trynek. Tory na ul. Toszeckiej rozebrano, zastępując je jezdnią.
- Linia 2 (Gliwice – Ruda Śląska): Funkcjonowała do 1984 roku, gdy zlikwidowano odcinek między gliwickim rynkiem a Rudą. Dziś na tym obszarze kursują autobusy, a dawny przebieg torów przypomina tylko zielony pas na ul. Zwycięstwa.
- Bocznica do Szobiszowic: Kolejna linia o znaczeniu lokalnym, obsługująca osiedla domów jednorodzinnych. Zniknęła w 1972 roku, a na jej miejscu wybudowano wiadukt drogowy.
- Linia 3 (Gliwice – Zabrze): Przetrwała najdłużej – do 1995 roku. Jej zamknięcie było symbolicznym końcem tramwajowej epoki w Gliwicach. Dziś na trasie jeżdżą autobusy linii 32 i 42, ale mieszkańcy wciąż wspominają charakterystyczny dźwięk dzwonka na ostrych zakrętach.
Paradoksem jest, że gdy w innych miastach regionu (np. w Katowicach) na przełomie wieków zaczęto inwestować w modernizację torowisk, w Gliwicach zdecydowano się na całkowitą rezygnację. Do dziś jedyną pozostałością po dawnej sieci jest fragment linii do Zabrza (na terenie dzielnicy Mikulczyce), obsługiwany przez tramwaje linii T8 (dawna 8).
Zniknięte dziedzictwo – co zostało w terenie?
Śpiesznym okiem trudno dziś dostrzec, że pod asfaltem wielu gliwickich ulic wciąż spoczywają tory. Najbardziej widoczne ślady pozostały na ul. Zwycięstwa – między placem Piastów a skrzyżowaniem z ul. Kolejową. W kilku miejscach asfalt pęka, odsłaniając betonowe podkłady, a w studzienkach kanalizacyjnych widać resztki szyn.
Ciekawostką jest fakt, że na osiedlu Kopernika, w rejonie dawnej pętli przy ul. Hirszfelda, zachowały się fundamenty słupów sieci trakcyjnej (częściowo wtopione w chodnik). Podobne relikty można znaleźć przy ul. Rybnickiej, gdzie znajdował się przystanek końcowy linii podmiejskiej.
- Pętla w Łabędach: Obecnie parking i zieleń. Charakterystyczny kształt placu wciąż przypomina o funkcji komunikacyjnej tego miejsca.
- Most nad Kłodnicą: Konstrukcja mostu przy ul. Pszczyńskiej została wzmocniona specjalnie pod przejazd tramwajów. Dziś slupy nośne widać w strukturze przyczółków.
- Zajezdnia przy ul. Toszeckiej: Budynek dawnej zajezdni tramwajowej (przebudowany na warsztaty) stoi do dziś. Mimo zmian kubaturowych, obrys hali sugeruje, gdzie niegdyś stały wagony.
Mimo że od rozbiórki ostatnich torów minęło już ponad 20 lat, w Gliwicach od czasu do czasu wraca dyskusja o przywróceniu tramwajów – zwłaszcza w kontekście nowych dzielnic (np. Żerniki). Póki co, historia zlikwidowanych linii pozostaje żywa jedynie w archiwach miejskich, wspomnieniach najstarszych mieszkańców i kilku betonowych deskach skrytych pod asfaltem. Kto wie – być może za kilka dekad na mapie Gliwic znów pojawią się niebieskie wagoniki?